Fitness Wilanów basen
Czy jest bardziej kobiece miejsce niż fitness? Ja uważam, że nie. No, może kosmetyczka – ale mam wrażenie, że dużo mniej kobiet odwiedza jednak gabinety kosmetyczne niż sale fitness Warszawa. Weźmy na przykład moje zaprzyjaźnione fitness Wilanów – co wieczór tabuny bab, plotkujące, ćwiczące i chwalące się wzajem swoimi strojami. Mężczyźni, jak zauważyłam, chadzają raczej do siłowni, nie przepadają za fitness. Nie do końca ich rozumiem, ale ich sprawa. Ja tam wolę spotykać w fitness Wilanów, czy w jakimkolwiek innym fitness Warszawa, które odwiedzam, fajne kobitki, z którymi mogę poplotkować, niż śmierdzących potem samców. Fitness powinno być ucztą również dla ducha, nie tylko dla ciała. A na mężczyzn naprawdę mogę polować gdzie indziej – na przykład w dyskotece. Poza tym, szczerze mówiąc, głupio mi by się było przyznać w fitness przed facetami że przyszłam tutaj, aby zgubić tłuszcz. A przecież w moim macierzystym fitness Wilanów uczęszczam właśnie na zajęcia typu fat burning. Koleżanka co prawda mówiła, że są w fitness Warszawa, a nawet jakieś fitness Wilanów, gdzie rzeczywiście na zajęciach grupowych ćwiczą faceci. Ale mnie to nie ciągnie – wolę swoje malutkie zaprzyjaźnione fitness. Kiedy tutaj przychodzę, czuję się zupełnie jak w domu, a nie jak w sali do ćwiczeń. A to dla mnie bardzo, bardzo ważne.